Chciałbym napisać jedną poradę, abyście nie popełniali mojego błędu. Mówi się, że głupcy uczą się na błędach, za to mądrzy - na błędach głupich.
Także zaczynając, mówi się "nieżyjcieprzeszłością". W takim razie mamy żyć teraźniejszością czy przyszłością? W końcu tylko te dwie opcje nam zostają. O ile przeszłości nie możemy zmienić, to przyszłość owszem! A żeby zmienić przyszłość trzeba poszmerać w teraźniejszości!
(Teraźniejszość jest dziwna, bo jeśli będziemy chcieli ją zmienić, to trzeba będzie porozrabiać w przeszłości, która od razu staje się teraźniejszością, a tamta teraźniejszość przyszłością. Czyli teraźniejszość nie istnieje, a jest tylko umownym czasem, jak wszystko w okół nas.)
Jestem święcie przekonany, że większość z Was nie wie jak to jest żyć 'prawdopodobną przyszłością'. Prawdopodobną, ponieważ nigdy nie jesteśmy pewni co się stanie, a możemy tylko się domyślać.
W każdym bądź razie na pewno jest to... długie i ciągnące się. Trudno się z tego wydostać. I gdy się skapniemy, że siedzimy w tym bagnie, minie nam naprawdę dużo, dużo czasu. Jedni się z tego otrząsną lub ktoś zrobi to za nich, a niektórzy (w tym ja) nie wiedzą co zrobić. Albo raczej wiedzą, dużo się o tym mówi. Dookoła słychać radosne "zacznij żyć!". Dosłownie wszędzie, ale wszystkim to się jakoś obija o uszy i nie chcą tego zrobić. Jak z paleniem papierosów, mówi się, że zabija i szkodzi, a jednak nadal je palą.
Jak to wygląda? Otóż, jesteś tutaj - jak każdy (nie masz wybory w końcu, nie?). Twoje życie najczęściej jest ograniczone przez nich - zwal całą winę na kogoś, każdy tak robi, nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina w jakim jesteś stanie.
W sumie to nic ciekawego się nie dzieje - nie dążysz do tego nawet, żałosne.
Ale myślisz jednak o dalekiej przyszłości (nawet teraźniejszością się nie umiesz zająć, więc po co zabierasz się za przyszłość?).
O tym, że jak pójdziesz tam, zrobisz to, poznasz tego i tamtego - będzie ciekawiej.
Z resztą, pewnie tak zaczynały swoją przygodę narkomanie.
Słyszysz o takim wydarzeniu i o jeszcze jednym, które pewnie w 80% nie wypalą, zazwyczaj przez nich - wmawiaj sobie to dalej, (ale i tak wiedz, że jesteś wolnym człowiekiem możesz w sumie wszystko).
Inni się nakręcają. Ale Ty nie. Ty żyjesz swoimi wymyślonymi przeżyciami związanymi z tym. Myślisz sobie 'jakby było', udajesz uczucia które pewnie by tobie towarzyszyły. Albo raczej je wymuszasz, kto wie. To 'swoje szczęście'.
Nie doszedłem jeszcze do etapu, gdy ten plan by się sprawdził. Zastanawiam się, czy nie czułbym te uczucia które już 'przeżyłem' - albo raczej wymyśliłem w swoim wykreowanych wspomnieniach.
Czy bawiłbym się tak super jak sobie wyobrażałem?
Mam nadzieję, że kiedy do tego dojdzie, wydostanę się z 'przyszłości' i zacznę się bawić. Bo nie chce tracić tej jedynej szansy na takie wspomnienia.
Z wyrazami uprzejmości
~ Wasz hipokryta Biały Grzechotnik